stopacta2, acta2, saveyourinternet, #stopacta2, #acta2, #saveyourinternet, cenzura internetu,

#StopACTA2 odpowiada Marii Sadowskiej – Członkini Akademii Fonograficznej ZPAV

4.09.2018 Pani Maria Sadowska – Członkini Akademii Fonograficznej ZPAV – umieściła w komentarzu pod naszym wydarzeniem dot. protestu w Warszawie kilka komentarzy, w których to wyraziła swoją zdecydowaną dezaprobatę wobec działań prowadzonych przez ruch #StopACTA2. Poniżej przedstawiamy naszą odpowiedź, która również w dniu wczorajszym opublikowana została na naszym FP StopACTA2.Poland, a która to na obecną chwilę nie doczekała się odpowiedzi. Trochę żałujemy, gdyż mimo wszystko liczyliśmy na interesującą polemikę. Być może jeszcze nic straconego?

 

Wypowiedzi p. Marii Sadowskiej (pisownia oryginalna):

Przykre ze tak inteligentni ludzie dają się zmanipulować kłamliwej kampanii sfinansowanej przez internetowych gigantów . Stajecie nie po stronie wolności , nie po stronie ludzi , nie po stronie zwykłej przyzwoitości tylko po stronie bezosobowej molocha dla którego liczą się tylko pieniądze . 
Wszystko co jest rozpowszechniane o ustawie jest zalewem fale newsew. Nie ma to nic wspólnego z Acta a zwykły konsument nie zauważy nawet żadnej różnicy w użytkowaniu internetu .

Google i Facebook nie chcą się podzielić minimalna dla nich prawie nieodczuwalna kwotą która poprawi sytuacje twórców .

Jesteście ofiarami manipulacji wielkich koncernów i korporacji . Nowa ustawa nie zmienia nic dla zwykłego konsumenta internetu wszystkim będzie się można dzielić tak jak zawsze . To kampania kłamstw i oszczerstw którym ulegacie. 
Jesteście tylko narzędziem . Nie walczycie o wolność tylko o pieniądze dla Google i Facebooka !!! I zdradzacie swoich artystów na rzecz korporacji. To wy chcecie zabezpieczyć ich interesy ! Daliście się oszukać !

Odpowiedź #StopACTA2:

Pani Mario! Dziękujemy za to, że znalazła Pani chwilę, aby wyrazić swoje zdanie na ten temat. Pozwoli Pani jednak, że w dalszym ciągu będziemy pozostawać przy swoim…

Przede wszystkim bardzo bym Panią prosił, aby dwa razy zastanowiła się, zanim wygłaszać będzie teorie, jakoby nasza inicjatywa finansowana była przez kogokolwiek (ci „internetowi giganci”, o których Pani wspomina chociażby). Zapewniam Panią, że za naszym ruchem nie stoi nikt, poza zwykłymi ludźmi – osobami, którym bardzo nie podoba się, że europejscy urzędnicy, wespół z mniej lub bardziej świadomymi istoty rzeczy celebrytami, próbują zagospodarować dla siebie te resztki wolności, które nam jeszcze pozostały.

Wspomina Pani w innym poście, że to my zdradziliśmy naszych artystów – bardzo przepraszam, lecz w swoim imieniu mogę powiedzieć tylko tyle, że z żadnym z sygnatariuszy apelu do europosłów nie łączyło mnie nic więcej, poza tym, że kilka razy w tej czy innej radiostacji usłyszałem utwór któregoś z nich (a i tak więcej niż połowy tych tuzów polskiej estrady wcześniej nie znałem – tak jak większość osób w naszej grupie te nazwiska widziałem po raz pierwszy).

Zawsze wydawało mi się, że zdradzić można swoją żonę, ewentualnie ideały, którym się hołdowało i w co się wierzyło. Nigdy nie powiem, że był „moim” ten artysta, który w imię wątpliwych (bo takie one są) korzyści finansowych zadecyduje jednym machnięciem długopisu o tym, że na mnie oraz na przyszłe pokolenia nałożona zostanie cenzura i ograniczona będzie wolność wypowiadania się. TO CI ARTYŚCI ZDRADZILI NAS! Pozbawić nas chcą wolności wypowiadania się, wymiany poglądów. Zabrać nam chcą możliwość poznawania alternatywnych źródeł informacji. To wszystko w imię zwiększenia obrotów, o których przekonują Państwa najbardziej zainteresowani uchwaleniem nowych przepisów – producenci muzyczni oraz wydawnictwa płytowe. To pod ich szyldem działacie lobbując w PE o przyjęcie dyrektywy – to nie była oddolna akcja polskich artystów. Co więcej – mamy już dowody na to, że nie wszyscy artyści podejmowali decyzję o partycypacji w tej inicjatywie będąc w pełni świadomymi o co chodzi…

W dalszym ciągu nie rozumiecie Państwo jednej rzeczy – nam nie chodzi o to, aby wytwory Państwa działalności artystycznej pozostawały bez należytej ochrony prawnej, a Państwo nie moglibyście zgłaszać pretensji, gdyby zachodziło podejrzenie o ich naruszanie. Od ponad 2 miesięcy próbujemy wytłumaczyć wszystkim dookoła, że „Dyrektywa o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym” jest dokumentem, który można zinterpretować na tyle sposobów, że nic nie stoi na przeszkodzie, by w oparciu o jej zapisy państwa członkowskie budowały lokalnie pełnoprawną infrastrukturę CENZORSKĄ.

Tylnymi drzwiami można w oparciu o ACTA2 (sic!) wprowadzić takie przepisy, które nie dość, że pozbawią nas wolności, to również przyczynią się w sposób bezpośredni do upadku mniejszych oraz średnich platform internetowych, nie będących własnością gigantycznych koncernów wydawniczych. W obliczu takiego zagrożenia, Pani wcześniejsza argumentacja mówiąca o tym, że to MY bronimy interesu korporacji, wydaje się być zupełnie niepoważna. W oparach absurdu bowiem w Pani głowie narodzić musiał się pomysł, że ACTA2 wpłynie pozytywnie na rynek internetowy, a nowi gracze na nim pojawiać się będą jak grzyby po deszczu. Proszę spojrzeć na przykład Niemiec oraz Hiszpanii, gdzie podobne rozwiązania były wdrażane i jaki przyniosło to skutek. Proszę przyjąć do wiadomości, że pomysłodawcą i inicjatorem tego typu rozwiązań był nie kto inny jak niemiecki Axel Springer! W dalszej kolejności proszę zwrócić uwagę na nasz rynek lokalny i zapoznać się z głośnymi alarmami zgłaszanymi przez właścicieli małych i średnich platform!

Kończąc ten wywód odniosę się jeszcze do Pani teorii, jakobyśmy byli przez kogoś oszukiwani oraz manipulowani. Proszę przyjąć do wiadomości, że temat zgłębiamy od dłuższego czasu – przekopaliśmy się przez wszystkie dostępne warianty dyrektywy ACTA2, zapoznaliśmy się z różnorakimi analizami tejże, a nasze poglądy podziela wielkie grono autorytetów – m.in. ze środowisk akademickich, jak i tych, których sprawa dotyczy bezpośrednio (np. twórcy WordPressa, czy też osoby, które miały swój czynny udział w tworzeniu Internetu). Te wszystkie materiały są dostępne na naszych witrynach – zagrożenia przedstawione zostały czarno na białym. W dzień pierwszych protestów sama Wikipedia (której również się dostanie w wyniku wdrożenia artykułu #11) przyciemniła swoje strony w kilku krajach na znak solidarności z nami.

Po Waszej stronie stoją z pewnością wydawnictwa płytowe oraz wielcy gracze na rynku producentów muzycznych. Większość z nich od ponad 20 lat nie potrafi pogodzić się z faktem, że ich sposób dystrybucji Waszej twórczości jest już tak bardzo archaiczny i tak mocno nie pasuje do naszej rzeczywistości. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że spora część z Was – artystów kupuje tę argumentację. A przecież nie jest żadną tajemnicą, że sami artyści są w tym łańcuchu pokarmowym na szarym końcu i rzeczywista sprzedaż albumów płytowych stanowi dość mizerne źródło Państwa dochodów, a przynajmniej jeśli zestawić je z tymi, które pochodzą z działalności koncertowej. Istnieje mnóstwo argumentów (również pochodzących z Państwa poletka – bezpośrednio od twórców), że to nieograniczona i niekontrolowana dystrybucja utworów w sieci (włączając dystrybucję piracką) wpływa bardzo pozytywnie na rozpoznawalność oraz popularność dużej części z Was, a w konsekwencji przekłada się na Państwa profity. Znamiennym jest, że również ci, którzy jeszcze 20 lat temu najgłośniej krzyczeli o tym, że piraci są źli, dzisiaj rewidują swoje poglądy i przyznają, że ich punkt widzenia uległ zmianie. Tych nazwisk dzisiaj nie potrafię doszukać się na liście poparcia dla ACTA2. Mam nadzieję, że i Pani stanie kiedyś po naszej stronie, reprezentując wolność, niezależność oraz swobodę wypowiedzi.

Zapraszamy na www.stopacta2.org

„Nie ma to nic wspólnego z ACTA” – pisze Pani kończąc swoją wypowiedź. Kończąc swoją odpowiem Pani: Ma! I to więcej, niż się Pani wydaje…

 

 

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Kontynuując korzystanie ze strony, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie internetowej są ustawione na "zezwalaj na pliki cookie", aby zapewnić Ci jak najlepsze wrażenia z przeglądania. Jeśli nadal używasz tej witryny bez zmiany ustawień plików cookie lub klikniesz "Akceptuj" poniżej, to wyrażasz na to zgodę.

Zamknij