stopacta2, acta2, saveyourinternet, #stopacta2, #acta2, #saveyourinternet, cenzura internetu,

Protest w obronie wolności internetu – #SaveYourInternet Berlin, 26.08.2018

Nasi ludzie są wszędzie! 🙂 Dzięki uprzejmości jednego z nich możemy zapoznać się z poniższą relacją dot. marszu w obronie internetu, który odbył się w ostatnią niedzielę w Berlinie. Pod relacją znajduje się również galeria zdjęć. Zapraszamy do lektury!

Protest w obronie wolności internetu – #SaveYourInternet Berlin, 26.08.2018

Start protestu zaplanowano na godzinę 15.00, rozpoczął się jednak z 15 minutowym poślizgiem.

Protest był prowadzony we własnej osobie przez Julię Redę z niemieckiej Partii Piratów. Wśród protestujących dostrzec można było flagi Partii Piratów oraz Die Linke. Liczbę uczestników można oszacować na około 100 osób. Przed rozpoczęciem marszu Julia Reda wspominałą o zagrożeniach wynikających z art. 11. i 13. Nagłośnienie było zapewnione przez załogę z białego Peugeota, który towarzyszył przez cały czas uczestnikom demonstracji. Marsz przeszedł przez centrum Berlina, a konkretnie:

Brama Brandenburska (Plac Paryski) -> Unter den Linden -> Friedrichstrasse -> Checkpoint Charlie -> Friedrichstrasse -> Rudi-Dutschke-Strasse -> Biurowiec Axel Springer

O ile protestujący nie wykrzykiwali haseł, tak z głośników w Peugeocie odtwarzana była muzyka. Muzykę można było usłyszeć również przed rozpoczęciem samego protestu. Wśród repertuaru serwowanego przez organizatorów mogliśmy usłyszeć wszystko: od remiksów przemówień Anonymous, przez rap, do kawałków w stylu reggae. Z fragmentów ich tekstów wyłapałem, że traktują one o wolności – jakże by inaczej. Protest odbywał się w pokojowej oraz kulturalnej atmosferze – nie było żadnych zamieszek.

Ciekawym zbiegiem okoliczności było to, że w ten sam weekend odbywały się dni otwarte niemieckiego rządu. Można było zwiedzić Reichstag od środka (normalnie trzeba zarezerwować taką wizytę z 2-tygodniowym wyprzedzeniem), posłuchać “wykładów” niemieckich polityków, zjeść w kąciku kulinarnym, itd. Poza tym Berlin odwiedza sporo turystów, zarówno z Europy, jak i z reszty świata. Ten protest przykuł ich uwagę. Ludzie obserwowali nas, niektórzy wyciągali telefony i robili zdjęcia/nagrywali. Największym zainteresowaniem marsz cieszył się wtedy, kiedy przechodziliśmy przez Checkpoint Charlie.

Na końcu, kiedy dotarliśmy pod biurowiec Axel Springer, wypowiedziało się parę osób. Jedną z nich była Katia, która najprawdopodobniej reprezentowała niezależną internetową telewizję – na tyle na ile udało mi się zrozumieć. Następnie głos zabrał Tobias Schulze z Die Linke, a wreszcie wypowiedział się jeden z organizatorów protestu. Wszyscy podkreślali jak ważna jest ta sprawa i jak mało się o niej mówi. Zrozumiałem m.in. to, że nie mówi się o tym ani słowa na Facebooku i Twitterze. Ci ludzie zauważyli również naszą aktywność. Nie chcę skłamać, ale padło zdanie w stylu “protesty, które odbyły się w Polsce i reszcie Europy pokazały, że możemy o to walczyć”.

Cały protest trwał trochę ponad 1,5 godziny. 100 osób to niewiele, jeśli zestawimy to z 3,47 mln. mieszkańców Berlina, ale sam byłem pozytywnie zaskoczony tym, jak wyglądał marsz. Tym bardziej, że zwrócił on uwagę gapiów, nawet jeśli nie mieli świadomości o co tak naprawdę walczymy…

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Kontynuując korzystanie ze strony, wyrażasz zgodę na korzystanie z plików cookie. Więcej informacji

Ustawienia plików cookie na tej stronie internetowej są ustawione na "zezwalaj na pliki cookie", aby zapewnić Ci jak najlepsze wrażenia z przeglądania. Jeśli nadal używasz tej witryny bez zmiany ustawień plików cookie lub klikniesz "Akceptuj" poniżej, to wyrażasz na to zgodę.

Zamknij