Europa

O tym jak Komisja Europejska nazywa ludzi MOTŁOCHEM nasłanym przez technologiczną czwórkę!

Cześć Wszystkim!

Dzisiaj tak na szybko – krótka historia o tym, w jaki sposób Komisja Europejska prowadzi dyskusję z ludźmi, którzy wyrażają swoje obawy przeciwko #ACTA2. Czyli z Wami i z nami wszystkimi.

Do zwrócenia Wam wszystkim uwagi na ten temat zachęcił nas nie kto inny jak Pan Robot – odwiedźcie ich stronę, bo warto. Piszą o ACTA2, ale nie tylko. Na pewno jednak krytycznie o nowych technologiach 🙂

Komisja Europejska opublikowała na swoich stronach wpis, w którym otwartym tekstem napisała, że oponenci dyrektywy to motłoch (mob) nasłany przez technologiczną czwórkę, aby „ocalić smoka i zabić księcia”.

Pan Robot słusznie zauważa:

„Jak można było przypuszczać rozpętała się tzw. gównoburza i KE swoją publicystykę usunęła. Ostał się jeno tytuł: https://medium.com/@EuropeanCommission/the-copyright-directive-how-the-mob-was-told-to-save-the-dragon-and-slay-the-knight-b35876008f16 

W Internecie jednak nic nie ginie i całość została już zarchiwizownahttp://archive.li/snRgE.

Naszym zdaniem warto, aby ktoś o tym napisał, bo to ważna sprawa. Z pozoru bezstronna instytucja zajmuje stanowisko bardzo jednoznaczne po jednej ze stron. Do tego nie podaje ŻADNYCH konkretnych argumentów, które mogłyby odeprzeć krytykę oponentów. Cały wpis to jakaś ogólna publicystyka… A może chodzi o to, że KE ma pisać łatwym i strawym dla publiczności językiem? Nie mamy nic przeciwko, aby zrezygnować z urzędniczego bełkotu, ale warto przy okazji powstrzymać się przez obrażaniem ludzi. Jak można zwykłych obywateli i pasjonatów określać nieprzyzwoitymi słowami i oskarżać ich o bycie sterowanymi przez firmy technologiczne? Nie ma co się potem dziwić, że ludzie nie mają zaufania do Unii i coraz więcej osób staje się eurosceptyczna.”

Co o tym myślicie? Może trzeba zapytać bezpośrednio u źródła – na profilach społecznościowych Komisji Europejskiej chociażby – czy szanownym państwu czasem za bardzo się nie poprzestawiało już w tych urzędniczych głowach i nie polecieli trochę za daleko w swojej „publicystyce”? Zaraz przecież znowu od tych samych instytucji będziemy słyszeć o tej sławnej „mowie nienawiści”, którą bezwzględnie należy filtrować i usuwać z Internetu. Jak oni sami zakwalifikowaliby swoje paszkwile? Czy to nie jest czasem właśnie przykład tego, co oni starają się mianem „mowy nienawiści” określać?


Komisja Europejska na Facebooku

Komisja Europejska na Twitterze

Komisja Europejska w Polsce na Facebooku

Komisja Europejska w Polsce na Twitterze

Dodaj komentarz